| TIEN SHAN EXPEDITION 2008 |
|
|
|
| Autor: Agnieszka Wieczorek | |
| 30.11.2008. | |
|
Nasza Wyprawa „Tien Shan Expedition 2008" nie różniła się prawdopodobnie niczym szczególnym od innych wypraw stawiających swoje kroki w górach wysokich. Dla nas jednak była to (i wciąż jest) prawdziwa szkoła życia. Prawdziwa do szpiku kości, przeszywająca bólem, skłaniająca do nieprzespanych nocy, do wielu godzin głębokich przemyśleń, do rozważania tego co byłoby gdyby. Wyprawa, której się nie da zapomnieć!
![]() Na dworcu w Krakowie
![]() W drodze do Karakol
![]() W dolinie Altyn Arashan ![]() W dolinie Altyn Arashan
![]() W drodze na Pałatke
![]() W dolinie Altyn Arashan
![]() Baza Maydaadyr * * * Nareszcie. Możemy lecieć. Mamy godzinę na spakowanie rzeczy i śniadanie. Jeszcze tylko ważenie załadunek „gruzu” do śmigłowca i już za chwilę podziwiamy z góry piękno lodowców. Po 40 minutach wylądowaliśmy w bazie. Pustej, jak na początek sezonu - tylko trzy osoby obsługi. ![]() Baza Południowa Pogoda jest piękna, postanawiamy ruszyć w górę i jeszcze tego dnia podejść do Obozu 1. Droga nie jest trudna, idziemy spokojnie przez lodowiec, przeklinając plecaki, które z każdym krokiem ciążą coraz bardziej. Obóz pierwszy wita nas oczywiście niepogodą. ![]() W drodze do obozu 1 Budzik wydzwonił godzinę 2. Nie dało się tego uniknąć. Wstajemy! Ala i Marcin informują nas, że chcą jeszcze jeden dzień przeczekać w „jedynce”. Mają nas dogonić kolejnego dnia. Było już sporo po trzeciej, gdy zaczęliśmy zwijać namiot. Nagle z namiotu obok wysunęła się głowa Mateusza, budzik nie zadzwonił, zaspali. Ustalamy, że nas dogonią i ruszamy z Agnieszką pod górę. Pogoda od rana jest kiepska, wszystko zaczyna pokrywać się mgłą i w dodatku pojawia się śnieg. Doganiają nas Mateusze, Ustalamy, że jest już za późno na pokonanie trudnego odcinka – Kuluaru Siemionowa. Zostawiamy plecaki i „na lekko” podchodzimy do góry, żeby zdobyć wysokość i zaklimatyzować się trochę. Na wysokości około 4800 pogoda daje się nam już tak we znaki, że postanawiamy zejść. Koło południa budzą nas promienie słońca. Pogoda zmieniła się diametralnie. Grzeje tak, ze nie da się usiedzieć w namiocie. Idealna pogoda na suszenie rzeczy i relaks. Robimy trochę fotek dla sponsorów i to chyba jedyna konstruktywna rzecz, którą się zajmujemy do wieczora. ![]() Ponad obozem 1 – dzień restowy ![]() Droga do Obozu 2 Ledwo na datowniku zegarka zmieniła się cyfra oznaczająca dzień, a tu już pora wstawać. Pakujemy wszystko i czekamy na Alę i Marcina. Mamy zamiar jak najwcześniej wejść w Kuluar Siemionowa, bo później kiedy wyjdzie słońce znacznie wzrośnie ryzyko zejścia lawin. Jest już jasno, kiedy wchodzimy na niegościnny teren Siemionowa. Wita nas pole seraków i bezdennych szczelin. Dodatkowo w górnych partiach zaczyna już powoli działać słońce. Musimy szybko uciec z zagrożonego terenu. Marcin z Alą postanawiają wycofać się i przejść to miejsce następnego ranka. Reszta postanawia zaryzykować. Stres przyspiesza nasze działanie. Co jakiś czas niewielkie grudki lodu osypują się na kask i ramiona. Nareszcie udaje nam się dotrzeć w bezpieczne miejsce. W ostatniej chwili, bo słońce zaczęło już działać na znacznym terenie i co jakiś czas słyszeliśmy i widzieliśmy schodzące lawiny. ![]() Droga do Obozu 2 ![]() Droga do Obozu 2 Tymczasem jesteśmy już bezpieczni i napawamy się widokiem. Bajeczne góry, lodowce, szczeliny tworzą obraz jak z bajki. Dochodzi godzina dziesiąta. Wydawało się nam, że to, co najtrudniejsze, mamy już za sobą. Później okazało się, w jakim byliśmy błędzie. Dalsza droga do obozu, może już nie była tak niebezpieczna, ale prażące coraz mocniej słońce i głęboki śnieg sprawiający, że brodziliśmy czasami po uda wyciągnął z nas ostatnie siły. Dwadzieścia kroków i postój, to tempo ciągnęło się w nieskończoność. Wreszcie widać już miejsce na obóz. Podchodzimy, zrzucamy plecaki i rozbijamy namioty. Wypijamy herbatę i chowamy się w śpiworach. Zapada senna cisza. Tylko gdzieś w oddali góry groźnie mruczą lawinami. Kolejny dzień spędziliśmy w namiotach, odgarniając z nich śnieg i odpoczywając, nabierając sił przed kolejnym dniem. ![]() Obóz 2 Następnego dnia opuszczamy Obóz 2 o godzinie 8. Ruszamy ku kolejnemu obozowi na wysokość około 5800 m n.p.m. Idziemy w dwójkowych zespołach związani liną. Po drodze mijamy kilka szczelin, przy jednej z nich czekają na nas Mateusze. Okazuje się, że przy jej przekraczaniu Mateusz zapadł się i gdyby nie trzeźwość umysłu i szybka reakcja Sikora, mógłby wpaść głębiej. Budujemy stanowisko i po kolei przeczołgujemy się na drugą stronę dziury. Dalsza droga ciągnie się pod górę i już nie stanowi większych trudności. Na miejsce docieramy około 14:00 i jak zawsze pogoda robi się okropna. ![]() Droga do obozu 3 ![]() Droga do obozu 3 Postanawiamy zamienić namioty na jamy śnieżne. Łatwo powiedzieć, ale te jamy trzeba jeszcze wykopać, więc kopiemy. Po dwóch godzinach jesteśmy cali przemoczeni, a jama jest tak mała, że pomieści tylko dwie osoby. Ja z Agą rozstawiamy namiot, a Mateusze przenocują w jamie. Jednak niedokończona jama i mokre ciuchy dają się chłopakom we znaki i po godzinie postanawiają przenocować w pustym namiocie zostawionym dla klientów jednej z agencji turystycznej. Kontaktujemy się przez radio z Alą i Marcinem… informują nas ze zrezygnowali z podchodzenia do dwójki już całkowicie i schodzą do bazy, gdzie poczekają na nas tak długo, jak będą mogli. Szkoda. Gotujemy, jemy, pijemy i zapadamy w sen. ![]() Obóz 3 Zrezygnowaliśmy już całkowicie z noclegu w jamie. Gdy tylko nastał ranek, Mateusz O. rozstawił namiot tuż koło nas. Okazuje się, że Sikor nie czuje się najlepiej i ma delikatne objawy hipotermii. Dostaje gorącej herbaty i ląduje w śpiworze. Na szczęście taki zabieg pomógł i leki nie były potrzebne. Resztę dnia spędzamy na uzupełnianiu płynów. Wszyscy są raczej w dobrej formie, więc kolejnego dnia szykujemy się na wyniesienie obozu wyżej. Jednak następny ranek wita nas złą pogodą, więc kolejną dobę spędzimy na wysokości 5800 m n.p.m. Po południu troszkę się przejaśnia, toteż wychodzimy na przełęcz (6000 m n.p.m.) by zrobić rekonesans. Wieczorem podejmujemy decyzję, że jeśli pogoda dopisze, to próbujemy atakować szczyt z obozu 3... ![]() W drodze na przełęcz …nie dopisała. Znowu widoczność była zerowa i padał śnieg. Przeleżeliśmy do godziny dziesiątej. Później trzeba było zjeść śniadanie. Mateusz O. wyszedł na przełęcz z zamiarem dojścia do wysokości pierwszych poręczówek, Agnieszka podążyła w jego ślady, a ja i Sikor postanowiliśmy powspinać się trochę na pobliskich serakach. Około 15:00 wszyscy w komplecie byli już w namiotach. Mateusz O. doszedł do poręczówek Stwierdził, że są w dobrym stanie. To nastroiło nas optymistycznie. Byle tylko pogoda dopisała. Znowu budzimy się o 2 w nocy Na dworze jest jeszcze ciemno. Tylko puchowy kokon i materiałowe ścianki namiotu chronią nas przed zimnem nocy. Wyczekaliśmy pogodę. Na zewnątrz pełno gwiazd i księżyc. Szybkie śniadanie, dopakowanie plecaków i ruszamy z nadzieją zdobycia szczytu. Idziemy grupą, ale każdy pogrążony we własnych myślach, bez zbędnych słów. Do naszej grupy dołącza Jarek z Aliną. Jednak po drodze rezygnują z wejścia. Pniemy się w górę. Słońce świeci mocno, jednak zimny i silny wiatr sprawia, że wcale nie jest ciepło. Na jednym z postojów zakładamy kurtki puchowe. Na ok. 6200 m n.p.m. Agnieszka rezygnuje i wraca do obozu 3. Zostajemy na grani w trójkę. Na około 6400 m n.p.m. Sikor nie czuje się najlepiej, traci czucie w lewej stopie i koniec końców również postanawia zejść do obozu. Teraz ze szczytem walczą tylko dwie osoby - Mateusz i ja. Pniemy się coraz wyżej i wyżej. Im bardziej nabieramy wysokości, tym idziemy wolniej. Powoli zaczyna pojawiać się mgła. Widoczność jest coraz gorsza, zaczyna sypać śnieg. Chwilę się wahamy, ale wreszcie podejmujemy decyzję o odwrocie… Wpinam się w linę i powoli schodzę w dół. Po chwili Mateusz robi to samo. ![]() Tien-Shan z wysokości ok, 6400m n.p.m. ![]() W drodze na szczyt Kolejne liny, kolejne zjazdy… i tak ponad 3 godziny. Wreszcie docieram do wysokości około 4200 m gdzie kończą się poręczówki. Jest już ciemno sypie śnieg, czekam aż Mateusz dołączy do mnie i ruszamy w dół. Mat idzie pierwszy zna lepiej teren, był już tu kiedyś. Nagle słyszę puste tąpnięcie i Mateusz znika mi z oczu. Przez chwilę nie wiem, co się dzieje. Włączam w czołówce najmocniejsze światło i zaczynam nerwowo patrzeć w miejsce, gdzie przed chwilą stał mój partner. Powoli dociera do mnie, że Mateusz spadł. Dopiero po dłuższej chwili wraca odrobina trzeźwe myślenie. Przypominam sobie, że w plecaku mam radio. Zaczynam wzywać pomoc: „may day, may day! Mateusz mi się spier…” mija jakiś czas zanim udaje mi się nawiązać łączność radiową z Marcinem, Mateuszem i Agnieszką oraz bazą Południowa. Sypie mocno śnieg, postanawiam przeczekać noc i nie ruszam się z miejsca. Powoli zaczyna świtać, ustała śnieżyca, a wraz z dniem nadchodzi rześkość poranka. Zaczynam dygotać z zimna. Ok. 4 nad ranem Agnieszka z Mateuszem S. i Jarkiem ruszają w moim kierunku, torując drogę po nowo nasypanym śniegu. Postanawiam nie czekać, tylko zejść im naprzeciw. Serce wali jak oszalałe, idę wolno, każdy krok stawiam ostrożnie. Jeszcze jeden zjazd na poręczówkach i dalej ostrożnie krok za krokiem w dół. Na ok 6100m n.p.m. w końcu się wszyscy spotykamy. Dostaję gorącą herbatę i czekoladę. Schodzimy do obozu 3. Dwa dni później jesteśmy w bazie South Inyltschek, spotykamy się z Alą i Marcinem. Relacjonują nam przebieg wydarzeń w bazie. Następnego ranka lecimy do Maydaadyr, stamtąd do Karakol, by dopełnić formalności na policji i spotkać się z konsulem z Ałma Aty, żeby wspólnymi siłami jak najwięcej zdziałać w sprawie akcji ratunkowo-poszukiwawczej. Po kilku dniach musimy wracać do Biszkeku, a następnie do Polski. ![]() Chan Tengri Na zakończenie tej relacji chcielibyśmy gorąco podziękować naszym sponsorom i patronom medialnym, że postawili na młodych ludzi i wspierają działania młodego pokolenia polskiego alpinizmu. Dziękujemy naszym bliskim, klubom wysokogórskim, które nas wspierały tak samo przed wyjazdem jak i po powrocie. Marcin Nosek Maciej Stępniak Mateusz Sikora Agnieszka Wieczorek Alicja Sidor Sponsorzy: ![]() ![]() ![]() ![]() Kluby wysokogórskie: ![]() Patroni medialni:
|
| « poprzedni artykuł |
|---|
































