Relacje z podróży - Europa
Bieszczady 2011
Krzysztof Senderak 2011-06-13
÷Polska, Bieszczady
Polski turysta przez długie lata korzystał z uroków wakacji w bloku wschodnim. Po radykalnej zmianie systemu i otwarciu granic tylko nielicznym przyszło do głowy zwiedzanie zachodnich krajów Europy. Zagraniczne wyjazdy w popularne ciepłe kraje były jednak dla wielu zbyt kosztowne, przez co nie zawsze osiągalne. Można odnieść wrażenie, że dopiero ostatnie dziesięciolecie zmieniło sytuację wchodząc do nas z ofertą last minute, której standardem staje się ostatnio all inclusive. Masowe wyjazdy naszych rodaków do Egiptu, Tunezji, czy krajów basenu Morza Śródziemnego powoli tracą swój początkowy potencjał – bynajmniej nie tylko przez zaognioną sytuację w regionie. Aktywnych Polaków zdaje się dopadać turystyczna depresja i nostalgia. Zaczynają spędzać wakacje w swoim kraju, doceniają często zimny Bałtyk, żeglują po Mamrach i depczą granitowe Karkonosze. Trudno ocenić tłum na Krupówkach, który przecież jest nieodłącznym symbolem Tatr, lecz niekoniecznie powodem dumy zakopiańskich górali.
Znudził im się zachód, czy odkryli niebanalne piękno polskiej zielonej krainy? Zwyczajnie się zadłużyli, czy chcą wesprzeć polską turystykę? Nie analizujmy tego, ponieważ nieuniknione jest to, że zatrzymamy się na PKB i średnich zarobkach. Ślady polskiego turysty w Polsce powinny jednak cieszyć, czymkolwiek byłoby spowodowane. Możemy przecież mówić o sobie, że jesteśmy „szczęśliwymi posiadaczami dziewiczej przyrody w obskurnym betonowym świecie”. Jedną z enklaw, z której może być dumny każdy świadomy Polak są m.in. Bieszczady. I właśnie to miejsce podczas tegorocznej „majówki” postanowili odwiedzić studenci Koła Naukowego Geologów Uniwersytetu Wrocławskiego. Chcieli udowodnić, przede wszystkim sobie, że są w naszym kraju tereny ciekawe zarówno ze strony naukowej, kulturowej, jak i przyrodniczej. Udało im się. I uda się udowodnić każdemu, kto przyjedzie w nieodległe Bieszczady, aby delektować się wszystkim tym, co oferują. Co wybrali wrocławscy studenci geologii?
Okolice Baligrodu
Miejsce godne polecenia turyście szukającego obcowania z ciszą dziewiczej przyrody. Niekoniecznie ze względu komfortowego spokoju odwiedzają te okolice amatorzy mineralogii i zagorzali kolekcjonerzy rzadkich minerałów. Bez kozery ta część Bieszczad przyciąga uznanych geologów z całej Polski. Naszym naukowym przewodnikiem okazał się tutaj nieoceniony prof. Andrzej Solecki z Instytutu Nauk Geologicznych UWr, który od wielu lat skupia swoje akademickie zainteresowania w okolicach Baligrodu.
Nie dalej niż 3 kilometry na południe od Baligrodu zlokalizowana jest wieś Bystre, a w przepływającym przez nią Potoku Jabłonka interesujące stanowisko geoturystyczne, które uporczywie pomijane jest przez większości przewodników. Udokumentowany profil skalny Karpat Zewnętrznych – dolno kredowych warstw cieszyńskich, wierzowskich i lgockich można obserwować w Jabłonce zaraz przed połączeniem się z Potokiem Rabskim. Odsłonięcie w cieku ukazuje utwory od dolnej kredy po górny oligocen (145 – 23 mln lat temu). Flisz karpacki reprezentowany jest przez niemalże 300-metrową serię ciemnobrunatnych, silnie wapnistych piaskowców średnio i cienkoławicowych (drobno i średnioziarnistych), przekładanych ciemnobrunatnymi i czarnymi łupkami ilastymi. W dolnej części profilu występują dość liczne wkładki piaskowców gruboławicowych (do 1 m) o warstwowaniu frakcjonalnym.1 Atrakcyjność odsłonięcia podnoszą dodatkowo urozmaicone struktury tektoniczne, m.in. mikrouskoki, struktury pop-up (transgresyjne) i fałdy szewronowe (ostre załamanie i proste skrzydła). Planuje się objęcie ochroną profilu w Bystre i innych znajdujących się na tym terenie.
W odległości dwóch kilometrów na zachód od wsi Bystre znajduje się powstała w XVI wieku historyczna osada Rabe, której przeszłość wyraźnie wiąże się z hrabią Jackiem Fredro, ojcem Aleksandra, polskiego pisarza epoki romantyzmu. Obecnie jedynym żywym akcentem są w Rabe dwa kamieniołomy pstrych piaskowców, w których prowadzona jest czynna eksploatacja surowca. Właśnie one powinny przykuć naszą uwagę, jeżeli zdecydujemy się na odkrywanie tego zakątka Bieszczadów. Na tle odsłonięć skalnych w całym paśmie stanowią niewiarygodną osobliwość, odsłaniając ściany (przodki) dochodzące do kilkudziesięciu metrów wysokości i trzykrotnie większej szerokości. Tak ukazane struktury fliszowe w skali makro są niebywałą atrakcją dla zwykłego turysty, a dla geologa niezapomnianym przeżyciem poznawczym. Mineralogów skusi zapewne fakt występowania rzadkich minerałów arsenowych – czerwonych kryształków realgaru i sporadycznych nalotów aurypigmentu. Realgar występujący w iłołupkach i piaskowcach wieku eoceńskiego powstał prawdopodobnie na skutek przesiąkania przez utwory fliszowe roztworów wielosiarczków pochodzących z podłoża krystalicznego znajdującego się pod fliszem – tłumaczył studentom Piotr Wojtulek, Przewodniczący Koła. Roztwory te stanowiły prawdopodobnie ciąg dalszy epimagmowych żył mineralnych w krystalniku podłoża lub powstały przez wymywanie tych żył przez solanki fliszowe. Towarzyszące wielosiarczkom metale ciężkie zostawiły swój ślad pod postacią sfalerytu w złożu realgaru, a także rozproszyły rudę miedzi w pstrych skałach. Chemizm wód (pierwiastki arsenu) sączących się z każdego wzniesienia był zaraz po wojnie zagadnieniem, którym interesowało się kilku naukowców. Ich badania doprowadziły nawet do dość kontrowersyjnego nadania osadzie Rabe statusu uzdrowiska – dodał Wojtulek.
W okolicach Baligrodu z łatwością natrafimy również na miejsca wypału węgla drzewnego. Zajmuje się tym stosunkowo spora część społeczności bieszczadzkiej, dla której wypał stanowi niejednokrotnie jedyny zarobek. W tzw. retorach o pojemności wielu metrów sześciennych uzyskuje się 1 kg węgla drzewnego z ok. 5 kg świeżego drewna. O szczęściu może mówić grupa geologów z Wrocławia, którzy zastali mieszkańca Jabłonek podczas pracy przy „wypale”. Palący wykład przy jednym z retorów okazał się bezcennym doświadczeniem, który uświadomił wielu z nas trud osoby wykonującej ten nieokreślony zawód, a także skomplikowany proces odparowywania drewna trwający najczęściej do 48 godzin.
Połoniny – Wetlińska i Caryńska
Mając do dyspozycji jeden dzień wolny w Bieszczadach niewątpliwie warto wybrać się na Połoniny. Najlepiej na obydwie, a gdy nie czujemy się na siłach – losujmy. Obie są urokliwe, obie są różne, lecz każda z nich może być dla kogoś tą najpiękniejszą. Wetlińska ujmuje tym, że jest rozległa na ponad 8 kilometrów, na Caryńskiej zobaczymy grechoty, czyli bieszczadzkie gołoborza i ujrzymy nieprawdopodobne krajobrazy otaczających gór, m.in. szczytu Wielkiej Rawki i Tarnicy. Ilość szlaków i możliwości wyboru trasy przejścia sprawiają, że połoniny należy do najbardziej dostępnych partii tzw. Bieszczad Wysokich.
Koło Geologów swój pieszy rajd rozpoczęło w Wetlinie usytuowanej u podnóża masywu Połoniny Wetlińskiej. Początkowo dość płaskie podejście łąką stopniowo wyostrza się wchodząc w las, aby już przed samą Przełęczą Mieczysława Orłowicza (1075 m n.p.m.) stać się naprawdę wymagającym odcinkiem żółtego szlaku. Pierwszy górski przystanek stał się okazją dla Marcina Wąsowskiego (na co dzień Przewodnika Sudeckiego) do przybliżenia studentom sylwetki Orłowicza i opowiedzenia popularnej anegdoty, która mówi o sumienności i konsekwencji uznanego polskiego geografa. Ciekawą pogawędkę przerwała niestety nagła burza, która rozpętała się w okolicach Smerka (1222 m n.p.m.) i uraczyła nas prawdziwie wiosennym deszczem. Wszyscy zdążyli o nim jednak zapomnieć dochodząc do Chatki Wędrowca, jedynego w swoim rodzaju schroniska – bez prądu i bieżącej wody. I choć z przyczyn logistycznych nie mogliśmy spać w Chatce Puchatka, to warto polecić ten nocleg wszystkim, którzy kochają góry. Zachód słońca i hałas wiatru uzależnią Was na tyle, że zechcecie wrócić w to miejsce po raz kolejny, aby poczuć się ponownie, jak w niebie – sprawdzone. Rozpogodzenie sprawiło, że geolodzy postanowili wydłużyć nieco postój, podczas którego Agnieszka Kurczaba i Olimpia Kordy, debiutantki w naszym Kole, mogły zaprezentować współtowarzyszom informacje nt. Bieszczadzkiego Parku Narodowego, występującej w nim bioróżnorodności i atrakcji turystycznych. Nieprawdopodobny widok, niczym pejzaż na Połoninę Caryńską zdeterminował wspólną sesję fotograficzną tuż za Schroniskiem. Droga do Brzegów Górnych, choć w dół, nie obyła się bez ogólnego narzekania i tylko nieliczni, bo jedynie czterech panów zdecydowało się na przemierzenie ponadprogramowo Połoniny Caryńskiej. I niech żałują Ci, którym nie było dane oglądać zachodu słońca, podczas wspólnego ucztowania przy konserwie turystycznej. Będąc na krótszej Połoninie, warto zwrócić jeszcze uwagę na tzw. nisze źródliskowe, które wyraźnie odznaczają się w geomorfologii masywu swoją wiedzę ekologiczną i geograficzną – przybliżyły swoim
Tarnica
Dla zachowania harmonii podróży początkujący wędrowcy powinni koniecznie uwzględnić w swoim planie zdobycie Tarnicy (1346 m n.p.m.) będącej najwyższym symbolem polskich Bieszczadów. Z niewiadomych przyczyn nazwaliśmy szczyt po swojemu – Tarczyca, lecz genezę nazwy należałoby tłumaczyć rumuńskim tarnita (siodłowate miejsce w górach), aniżeli popularną ostatnio chorobą. Tarnica wznosi się na krańcu długiego pasma połonin, a jej masyw zwieńczony został stalowym krzyżem upamiętniającym wizytę księdza Karola Wojtyły w 1954 roku.
Zdrowy przymrozek na początku maja nie powinien nikogo zdziwić, wszak nie od dziś wiadomo, że w tym okresie bieszczadzkie połoniny często otulone są świeżym puchem. Dość wysoka temperatura powietrza w ciągu dnia (do 20 stopni) skutecznie spotęgowała uczucie zimna i sprawiła, że nocleg pod namiotami w Ustrzykach Górnych nie należał do najcieplejszych. Kolega „ognisko” i jego znajoma „gitara” z pewnością nie pozwolą nam zapomnieć chłodnej w powietrzu, ale niewątpliwie gorącej i sympatycznej towarzysko nocy.
Popularność Tarnicy jest bezsprzeczna i porównywalna z zadeptanym Giewontem, ale nawet ten fakt nie powinien stanowić dla niej żadnej ujmy. Po rozmrożeniu i my zaczęliśmy deptać czerwony szlak – z nadzieją, że zdobędziemy Tarczycę i Halicz (1333 m n.p.m.). Mimo sprawnego wdrapania się na połoninę i rychłego dotarcia do Tarnicy, ponownie musieliśmy uznać wyższość natury, która pod postacią rozszalałej burzy skierowała nas do Wołosatego – jednej z moich ulubionych osad. Wizyta na Tarnicy była tradycyjnie okazją do kolejnej krótkiej terenowej prelekcji, która na stałe zagościła w harmonogramie naszego obozu. Danuta Lipa, studentka II roku geologii, podkreśliła przede wszystkim fliszową budowę Karpat Zachodnich. Osady fliszu karpackiego zostały sfałdowane i wypiętrzone 25 mln lat temu w trakcie jednej z faz orogenezy alpejskiej – zaznaczyła.
Bieszczadów nigdy dość
Miejsca, które odwiedziła 20-osobowa grupa wrocławskich studentów na pewno mieszczą się w kanonie bieszczadzkich atrakcji geoturystycznych. Wątpliwą nowość stanowić może jedynie proponowana przez nas okolica Baligrodu, zwykle pomijana partia Bieszczadów. Niezliczone salamandry plamiste i kopytna zwierzyna zdaje się być na tym terenie na wyciągnięcie ręki – a z pewnością wzroku. Aby poczuć klimat tych gór powinniśmy zarezerwować sobie co najmniej tydzień, podczas którego i tak odkryjemy jedynie „garstkę” walorów tej atrakcyjnej krainy. Wrocławscy geolodzy nie mieli okazji zdobyć Krzemienia, Halicza, czy Wielkiej Rawki, ominęła ich przyjemność frywolnego pluskania się w Zbiorniku Solińskim i odwiedzin dwuosobowej osady Krywe, w której przecież niejeden z nas – bieszczadzkich fanatyków marzy zamieszkać. Nie przeszkadza to jednak w stopniowym delektowaniu się tym trawiastym zakątkiem Polski i korzystania z każdej możliwej okazji pojawienia się Bieszczadzkim Parku Narodowym. Obudźmy się i przed wylotem w ciepłe kraje sprawdźmy polskie dobra narodowe! Gwarantuję bezgraniczny zachwyt.
Obóz naukowy Koła Geologów UWr odbył się w dniach 28.04 – 03.05.2011 i wzięli w nim udział studenci geologii: Dominik Patryk, Gambal Paweł, Gasz Marek, Goleń Marcin, Huszcza Barbara, Jasińska Magdalena, Kordy Olimpia, Kurczaba Agnieszka, Lipa Danuta, Luks Michał, Natanek Aleksandra, Rudolf Marta, Senderak Jakub, Senderak Krzysztof, Spirydowicz Dawid, Stępień Żaneta, Szumowska Magdalena, Wąsowski Marcin, Wojtulek Piotr.
Źródła:
Jankowski L., Warstwy cieszyńskie w potoku Jabłonka w Bystrem [W:] Katalog Obiektów Geoturystycznych w Polsce, Ministerstwo Środowiska, 2005,
Gaweł A., Geneza realgaru w utworach fliszowych okolic Baligrodu (Karpaty Fliszowe), 1970
Motak M., Szyma M., Bieszczady i Pogórze Przemyskie, Pascal, 2005

Relacje z podróży 
