Geoturystyka

Relacje z podróży - Europa

Retezat i okolice

Rumunia, Karpaty Południowe

Wprowadzenie

RetezRomMapRetezat to pasmo górskie w Karpatach Południowych w Rumunii. Jego najwyższy szczyt Peleaga ma wysokość 2509 m npm. Pod względem wysokości, budowy geologicznej i krajobrazu są to góry bardzo podobne do Tatr. Różnią się jednak zasadniczo pod względem ilości turystów. W porównaniu z Tatrami szlaki wiodące przez Retezat są wręcz pustawe. A zatem polecam wycieczkę w Retezat tym wszystkim, którzy lubią Tatry a nie lubią tłumów.

Dojazd

Brak bezpośredniego pociągu z Krakowa do Rumunii sprawił, że pojechałem nocnym autobusem do Budapesztu, a następnie rannym pociągiem z Budapesztu dojechałem po południu do miejscowości Simeria. Podobnie jak wiele innych miejscowości w Siedmiogrodzie ma ona ponadto swoją nazwę węgierską i niemiecką. Dziś bywa odwiedzana przez Niemców, którzy stąd wyemigrowali i ich rodziny. Dlatego gospodarz pensjonatu, do którego udałem się na nocleg powitał mnie serdecznie po niemiecku i dopiero po moich wyjaśnieniach uwierzył, że nie jestem Niemcem. Pensjonat okazał się dobrym miejscem na odpoczynek po długiej podróży. Następnego dnia udałem się pociągiem do położonej nieopodal Hunedoary.

Hunedoara i jej kontrasty

001Hunedoara to jakby miasto z dwóch różnych bajek, których ilustracje wciąż dominują w krajobrazie miasta. W świat pierwszej, bardziej współczesnej bajki wjechałem pociągiem z Simerii. Dojeżdżając do miasta pociąg przejeżdża obok olbrzymich budowli kombinatu metalurgicznego, który w szczytowym okresie przed 1989 rokiem produkował ponad 3 miliony ton stali i ponad 2 miliony ton koksu. Dziś kombinat wygląda na zupełnie nieczynny a opuszczone budowle powoli nabierają wartości zabytkowej. W niszczejącym budynku dworca kolejowego wciąż widnieje socrealistyczne malowidło przedstawiające pracę hutników. Z dworca udałem się pieszo przez miasto do drugiej bajki. Ilustracją do niej jest jeden z najpiękniejszych zamków w tej części Europy, a jej głównym bohaterem Jan Hunyady, możnowładca węgierski, dowódca wojskowy oraz regent Węgier w latach 1444-1452. W latach 40-tych XV wieku przebudował on istniejący wcześniej zamek na wspaniałą gotycką rezydencję. Syn Jana Hunyady, Maciej Korwin – król Węgier kontynuował rozbudowę zamku w stylu renesansowym. W XVII wieku Gabor Bethlen jeden z kolejnych właścicieli zamku dokonał jego kolejnej rozbudowy w stylu barokowym. Dziś zamek jest główną atrakcją turystyczną miasta. Wśród tych bajkowych ilustracji funkcjonuje rzeczywistość niespełna 80-tysięcznego miasta, stolicy regionu (judetul) o tej samej nazwie, zamieszkałego przez nieco ponad pół miliona mieszkańców.

W góry

002Następnego dnia po wycieczce do Hunedoary porannym pociągiem jadącym w kierunku Tîrgu Jiu opuściłem Simerię by dotrzeć w góry Retezat. Pociąg osobowy jedzie powoli, przystanków jest sporo, a przy tym niektóre z nich na tyle słabo wyróżniają się z otoczenia, że trudno w porę odczytać nazwę. Odliczam je według wydruku rozkładu jazdy. Pasażerowie w wagonie się zmieniają. Obok mnie siedzi starszy człowiek i odmawia różaniec o wielkich toczonych z drewna paciorkach. Na jednej ze stacyjek wsiada dwoje rumuńskich turystów. To znak, że Retezat coraz bliżej. Razem wysiadamy na przystanku Ohaba de Sub Piatra i czekamy na busa, który podwiezie nas pod same góry. Czas oczekiwania był dla mnie okazją by popróbować konwersacji po rumuńsku. Czytelnicy nie mają tej możliwości, więc proponuję w zamian krótką informację o budowie geologicznej gór Retezat. Otóż wznoszą się one pomiędzy zapadliskami tektonicznymi Haţeg i Petroşani jako masyw zbudowany z dwóch bloków granitowych i granodiorytowych. Większy jest blok położony w północnej części gór. Buduje on główne pasmo z najwyższymi szczytami Peleaga, Păpuşa i Retezat. Nieco na południe od niego znajduje się dolina Lăpuşnic-Barbat a za nią drugi mniejszy blok granodiorytowy, który dalej na południe zapada pod wapienne skały budujące pasmo Małego Retezatu. Pomiędzy dwoma blokami występuje strefa zbudowana z łupków krystalicznych. W efekcie, podobnie jak Tatry, Retezat ma swoją wyższą część zbudowaną ze skał magmowych zwaną Wielki Retezat oraz niższą część zbudowaną z wapieni zwaną Mały Retezat. Podobieństwo do Tatr jest jeszcze większe ze względu na fakt, że w plejstocenie istniały tu górskie lodowce. Pozostawiły one w krajobrazie Wielkiego Retezatu podobne do tatrzańskich U-kształtne doliny oraz cyrki lodowcowe, które dziś wypełniają wody mniejszych i większych jezior. Jest ich tu blisko 100, z czego 58 to jeziora stałe, zaś pozostałe wypełnione są wodą tylko okresowo. Tymczasem bus przyjechał. Wsiadłem razem z dwojgiem Rumunów i pojechaliśmy do schroniska „Carnic”. Tu skończyły się możliwości jazdy.

W górach

003Dalej ruszyłem pieszo w górę doliny potoku i po 1-2 godzinach marszu dotarłem do schroniska Pietrele na wysokości 1480 m npm. Główny budynek spłonął w roku 2007, więc dziś schronisko oferuje noclegi w drugim budynku Vila Stanisoara i w domkach kempingowych. Ponadto jadalnia oferuje podstawowe posiłki. Miejsce do mycia w zimnej wodzie nad potokiem; ustęp kucany w oddzielnym budyneczku. Po zakwaterowaniu w jednym z domków zająłem się poszukiwaniem zasięgu telefonu komórkowego. Podobnie jak w Tatrach nie było to łatwe. Aby wysłać do domu sms-a musiałem wspiąć się na najbliższy grzbiet Culmea Lolaia. Przy okazji mogłem podziwiać pierwsze widoki na najwyższe szczyty Retezatu. Następnego dnia pogoda była idealna na wędrówki górskie, słoneczna, ale nie upalna, bo to już wrzesień i wysokość też robi swoje. Wybrałem się, więc na Peleagę – najwyższy szczyt Retezatu (2509 m npm.). Wyruszyłem ze schroniska do doliny Rea, a dalej w górę doliny. Nie sposób oprzeć się porównaniom z Tatrami. Taka sama U-kształtna dolina. Tak samo jak w Tatrach w górnej, wyraźnie wyższej i szerszej części doliny znajduje się kilka stawów polodowcowych. Iglaste lasy, wyżej kosodrzewina a ponad doliną wznosi się skalisty szczyt Peleagi. Są jednak i różnice. Najbardziej widoczna to brak turystów. Doliną idę zupełnie sam. Docieram do przełęczy Saua Pelegii. Po drugiej stronie grzbietu otwiera się widok na jezioro Peleaga. Wciąż nie spotykam nikogo. Powoli wchodzę na szczyt Peleagi i dopiero tam spotykam kilkoro turystów. Pozdrawiamy się. Jest wśród nich dwoje Czechów. Częstują mnie wodą mineralną, która po skosztowaniu okazuje się wódką. Chcę się zrewanżować czekoladą, ale oni nie reflektują. Widok ze szczytu jest imponujący. Najbardziej rzuca się w oczy leżące w dole po zachodniej stronie szczytu jezioro Bucura – największe polodowcowe jezioro w Retezacie i w całych rumuńskich Karpatach. 8.8 ha powierzchni. W porównaniu z naszym Morskim Okiem to niewiele, ale jeśli przeliczyć ilość turystów przeglądających się w 1m2 zwierciadła wody to tu jest o wiele luźniej. W drodze powrotnej schodzę głównym grzbietem w kierunku zachodnim na przełęcz Curmatura Bucurei. Dalej w dół doliny potoku Pietrele obok schroniska Gentiana. Tędy prowadzi najbardziej uczęszczany szlak w Retezacie więc od czasu do czasu spotykam turystów.

004Kolejnego dnia rano przy równie pięknej pogodzie opuściłem schronisko Pietrele. Tym razem droga nie wiodła na najwyższe szczyty, ale dolinami i przełęczami wśród jezior i jeziorek. Przemierzając powtórnie drogę do przełęczy Curmatura Bucurei mogłem podziwiać jezioro Pietrele i wznoszący się nad nim szczyt Bucura II. Z przełęczy zeszedłem nad jezioro Bucura mając po prawej stronie mniejsze jezioro Ana. Nieco dalej minąłem kolejne urocze jezioro Lia. Kierując się dalej w dół doszedłem do miejsca, które nosi nazwę Poiana Pelegii. Po krótkim odpoczynku nad potokiem wspiąłem się na kolejny grzbiet, gdzie na przełęczy Saua Plaiul Mic mogłem podziwiać jeziora Papusii, ostatnie jeziora na mojej trasie. Po południowej stronie przełęczy widać było wapienne pasmo Małego Retezatu, gdzie jeziora są rzadkością. Z przełęczy zeszedłem do schroniska Buta. Tu zatrzymałem się na nocleg. Warunki okazały się podobne do tych w schronisku Pietrele, ale widoczne intensywne prace budowlane budziły nadzieję na poprawę w kolejnych sezonach.
Kolejny dzień był równie pogodny. Wybrałem się w dalszą wędrówkę przez Mały Retezat. Stromy i kręty szlak wyprowadził mnie na przełęcz Saua Scorota. Stąd już blisko na szczyt Piule (2081 m npm.). Dalej szlak prowadzi grzbietem Małego Retezatu w kierunku wschodnim i byłby nawet łatwy gdyby był wyraźnie oznaczony. Turystów tu mało (od wyjścia ze schroniska nie spotykam nikogo), więc ścieżka jest słabo przedeptana a znaków mało. Gdzieś pomiędzy szczytami Piule i Plesa spotykam dwoje Rumunów z pędzlem i puszką farby, właśnie zajmują się znakowaniem szlaku. Podziękowałem im za ich trud, ale orientacja w dalszej drodze jest wciąż trudna. Raz po raz sięgam po mapę i kompas. Przy zejściu ze szczytu Plesa znaków jest jeszcze mniej i sądzę, że miałem sporo szczęścia, że nie pobłądziłem. Wieczorem dotarłem do ośrodka turystycznego Cheile Butii nieopodal miejscowości Câmpu lui Neag. Po trzech dniach bez ciepłej wody doceniam nocleg w pokoju z łazienką i prysznicem. Następnego dnia kierowniczka ośrodka okazała się tak miła, że gdy napotkała mnie na drodze do przystanku autobusowego zaproponowała mi podwiezienie do Petroşani, z czego chętnie skorzystałem. Tym sposobem dotarłem do kolejnego miejsca noclegu jeszcze przed południem. Miałem dość czasu nie tylko by odpocząć po górskiej wędrówce, ale i zorientować się w lokalnych połączeniach komunikacyjnych. Tego samego dnia spotkałem w mieście dwoje Rumunów, z którymi zaczynałem wędrówkę przez Retezat i dwoje Czechów, których poznałem na szczycie Peleaga. Wszyscy oni kończyli już swoje wędrówki. Ja zaś następnego dnia tj. w sobotę pojechałem porannym pociągiem jeszcze trochę dalej.

Klasztor w Lainici

Na południe od Petroşani pociąg wjechał w wąski, głęboki przełom rzeki Jiu pomiędzy górami Vâlcan i Parâng. O jego niedostępności świadczy i to, że drogę w dolinie zbudowano dopiero w 1880 roku a budowę linii kolejowej ukończono dopiero po II Wojnie Światowej. W najciekawszych miejscach pociąg jedzie oczywiście tunelami. Na pozostałych odcinkach raz po raz otwiera się widok na koryto rzeki Jiu. Wśród pasażerów dominują wędkarze. Przełom ten sam mógłby być pierwszorzędną atrakcją, ale ok. 25 km od Petroşani w tejże dolinie znajduje się klasztor w Lainici.

005To był mój cel tego dnia. Kompleks zabudowań klasztoru wraz z dwoma cerkwiami i trzecią w budowie jest niezwykle malowniczo położony na niewielkim spłaszczeniu terenu w dnie doliny Jiu. Jest to największy klasztor w prawosławnej archidiecezji Craiova. Jego początki giną w mrokach dziejów. Tradycja wiąże początki klasztoru z działalnością mnicha Nikodema, który w rumuńskim kościele prawosławnym jest czczony jako święty. Przybył on na ziemie dzisiejszej Rumunii w XIV wieku i według folderu, który otrzymałem w klasztorze, dał nowe tchnienie tutejszemu kościołowi prawosławnemu, ożywił go i zorganizował. Miał on zbudować w Lainici drewnianą pustelnię. W dokumentach wzmianki o klasztorze pojawiają się od drugiej połowy wieku XVII do początków wieku XVIII. Później, położony na skraju Wołoszczyzny klasztor dzielił burzliwe losy tej ziemi. Kilkakrotnie odżywał po kolejnych zniszczeniach ze strony armii okolicznych mocarstw, Austro-Węgier (druga połowa XVIII w), Turcji (1817 w odwet za schronienie udzielone Tudorowi Vladimirescu, przywódcy powstania przeciw Turcji) i Niemiec (I wojna światowa). W czasach komunizmu również ucierpiał w związku z zajęciem terenu klasztoru, jako zaplecza dla budowy linii kolejowej w dolinie Jiu. Obecnie klasztor jest ważnym ośrodkiem życia religijnego rumuńskiej cerkwi prawosławnej. Jest również często odwiedzany przez turystów. Dwie tutejsze cerkwie powstały na początku XIX w. Budowa trzeciej, cerkwi katedralnej, jest bliska ukończenia. Ponadto do klasztoru należy również niewielka pustelnia, położona wysoko na stokach gór Vâlcan, na polanie Lucurele (750-800 m npm), którą również odwiedziłem.

Niedziela w Petroşani

Miasto Petroşani leży w kotlinie pomiędzy pasmami górskimi, Retezat, Vâlcan, Parâng i Surean. Dlatego wygodnie jest tu zaczynać lub kończyć wędrówkę. W samym mieście nie spodziewałem się jednak żadnych nadzwyczajnych atrakcji. Górnicze miasto, które rozwinęło się wraz z wydobyciem węgla w XIX wieku, znacznie rozbudowane w okresie socjalizmu, wygląda dość siermiężnie, ale szczęśliwie nie prezentuje tak szokujących widoków jak Hunedoara. Niedzielne przedpołudnie stanowiło dobrą okazję by zauważyć religijną i narodowa różnorodność miasta. Spacerując przez miasto minąłem kilka cerkwi prawosławnych, następnie kościół protestancki, w którym stosunkowo nieliczna grupa wiernych uczestniczyła w nabożeństwie po niemiecku, a w końcu doszedłem do kościoła katolickiego, w którym właśnie skończyła się msza w języku węgierskim, a następnej wysłuchałem po rumuńsku. Kompletną niespodzianką architektoniczną okazała się cerkiew p.w. św. Barbary. Nowo zbudowana
w stylu marmaroskim imponuje strzelistą wieżą i wysokim, gontem krytym dachem. Wszystko ze świeżego drewna. Wokoło stoją szare dziesięcio- i czterokondygnacyjne bloki typowego osiedla z
okresu realnego socjalizmu.

Zagadka u progu gór Surean

006Planując swój wyjazd nie mogłem przewidzieć, że wszystko przebiegnie według planu i ani pogoda ani inne okoliczności nie zatrzymają mnie gdzieś na dłużej niż przewidywałem. Został mi, zatem na koniec jeden zapasowy dzień, który trzeba było jakoś spędzić. Udałem się na północne obrzeża Petroşani, gdzie wznosi się masyw gór Surean. Doszedłem do wąwozu Taia. Idąc w górę potoku pomiędzy wapiennymi skałami minąłem ujęcie wody, a kawałek dalej napotkałem pomnik. Obok na skalnej ścianie tablica z krótkim napisem i nazwiskami. Jeszcze wyżej jak jaskółcze gniazdo przylepiony do skały mały budyneczek, do którego nie ma żadnego dojścia. Nie wiedząc kogo i co upamiętnia pomnik ani czemu służy ten budynek wróciłem do Petroşani. Dopiero po powrocie do Polski poprzez forum internetowe „alpinet” dowiedziałem się, że ten budynek to schron alpinistów, a pomnik jest poświęcony czwórce alpinistów, członków Towarzystwa Sportowego „Górnik” z pobliskiej miejscowości Petrilla, którzy zginęli w lawinie w Retezacie w dolinie Marii. Wypadek ten zdarzył się w marcu 1987. Ciała alpinistów odnaleziono dopiero wiosną w czasie topnienia śniegów. Budowniczy pomnika krytykowany przez ówczesne władze, bo zrobił to bez aprobaty właściwego forum partyjnego, oświadczył, że wypełnił wolę górników.

Powrót

Podróż powrotna do Polski zajęła mi dzień i noc. Jechałem koleją z przesiadkami w Simerii i w Budapeszcie. Szkoda, że wciąż nie ma widoków na poprawę połączenia do Rumunii, bo ten kraj jest
dość blisko. Gdyby policzyć odległość po ortodromie między najbardziej zbliżonymi miejscowościami
Polski i Rumuni, to wydaje mi się, że wyszłoby niewiele ponad 100 km.


W powyższej relacji oprócz własnych wrażeń i obserwacji wykorzystałem informacje pochodzące z części tekstowej mapy turystycznej 1:50000 Munţi Retezat wydawnictwa Dimap; stron internetowych Parku Narodowego Retezat; przewodnika „Rumunia Mozaika w Żywych Kolorach ….oraz Mołdowa” Galusek Ł., Jurecki M., Dumitru A. oraz folderu „Sfânta Mânăstire Lainici”. Informacje dotyczące pomnika w wąwozie Taia pochodzą od p. Dinu Mititeanu.

okl_04mala