Relacje z podróży - Europa
Na nartach w krainie rzeźby polodowcowej i literatury pięknej
Wiktor Głowacki 2010-08-18 Galeria
÷Europa, Litwa, okolice jeziora Sartai
Wprowadzenie

„Wędrówki Północy” to impreza narciarska o ponad 40 letniej tradycji, organizowana przez PTTK w Suwałkach. Zgodnie z tą tradycją co roku na przełomie stycznia i lutego, kiedy tłumy amatorów wyciągów narciarskich podążają w góry, niewielka grupa entuzjastów turystyki narciarskiej z różnych zakątków kraju podąża w przeciwnym kierunku, do Suwałk, by wziąć udział w kolejnych wędrówkach. Przez wiele lat trasy wędrówek wiodły tylko przez tereny Suwalszczyzny, Mazur Garbatych i Podlasia. Odkąd przekraczanie granicy przestało być problemem samo w sobie, wędrówki odbywają się również za granicą, głównie na Litwie. Poniższa relacja zawiera moje wspomnienia z trasy litewskiej „Wędrówek Północy” w 2010 roku.
Miejsce noclegów wypadło nam tego roku w miejscowości Dusetos (Dusiaty)w północno-wschodniej Litwie, w rejonie Zarasai (Jeziorosy). Jest to urocze małe miasteczko położone na południowym krańcu jeziora Sartai. Terenem wędrówek był Park Regionalny Sartai i jego okolice. Krajobraz tego regionu tworzą typowe polodowcowe formy rzeźby z licznymi pagórkami i jeziorami. Teren pokrywa mozaika pól i lasów z dość rzadko rozrzuconymi wioskami i miasteczkami. Nie ma tu nic ekstremalnego, najwyższego, największego czy najgłębszego. Tylko pod względem długości linii brzegowej - 79 km, jezioro Sartai zajmuje pierwsze miejsce na Litwie. A jednak tutejszy krajobraz ma te wszystkie niemierzalne i nieuchwytne cechy, które sprawiły że opisy litewskiej przyrody zajmują tak poczesne miejsce w literaturze polskiej i litewskiej.
Z okolicami jeziora Sartai związane są postacie dwóch wybitnych twórców literatury. Literaturę polską reprezentuje Józef Weyssenhoff (1860-1932), znany jako autor powieści „Soból i Panna”. Mieszkał on we dworze w Tarnowie (lit. Tarnava) nad jeziorem Rosza (lit. Rasai). Zaś poezję litewską reprezentuje Paulius Sirvys (1922-1979) urodzony we wiosce Padustelis, sąsiadującej z Dusetos. To po ich śladach wędrowaliśmy tych kilka dni. Informacje historyczno-literackie dla potrzeb relacji zaczerpnąłem z przewodnika Tomasza Krzywickiego pt „Litwa” oraz z dokumentacji dworów polskich Macieja Rydla (http://www.dwory-polskie.pl).
Niedziela
Ta sama zima, która sprawiła że dojazd koleją do Suwałk był przygodą godną odrębnej relacji pokryła jezioro Sartai lodem na tyle grubym i mocnym że rano bez obawy udaliśmy się przez jezioro do kościoła w Dusetos. Po mszy udaliśmy się do znajdujących się na skraju miejscowości stajni, gdzie udało nam się zobaczyć kilka koni, przygotowujących się do wyścigu, który w Dusetos ma tradycję jeszcze dłuższą niż nasze „Wędrówki Północy”. Według źródeł historycznych pierwsze wyścigi konnych zaprzęgów na zamarzniętym jeziorze Sartai odbywały się już w XIX w a od roku 1905 były organizowane corocznie i do dziś są główną atrakcją Dusetos choć w ostatnich latach ze względów bezpieczeństwa odbywają się nie na jeziorze a na lodowym hipodromie nad jeziorem.
Obok stajni znajduje się głaz z tablicą upamiętniającą Emilię i Cezarego Platerów, którzy w tej okolicy organizowali oddziały powstańcze w czasie powstania listopadowego.
Po obejrzeniu stajni wróciliśmy na miejsce zakwaterowania i coś trzeba było zrobić z tak pięknie zaczętym dniem. Wędrówki Północy są w zasadzie imprezą zorganizowaną i kierownik trasy ma zawsze na ten temat swoją propozycję. Ale uczestnicy trasy litewskiej to wytrawni turyści. Każdy z nich mógłby podzielić się relacjami ze swoich podróży, znacznie ciekawszymi niż te moje wypociny.
Nie można mieć im za złe tej mnogości pomysłów na codzienne trasy. Następuje więc podział na grupy i grupki, z których z kolei na trasie oddzielają się podgrupy i podgrupki. Wspólnie z moimi dwoma znakomitymi koleżankami Anką i Danką oraz z Jasiem, który przy okazji opowiedział nam swoja relację z wejścia na Aconcaguę, wyruszmy na jezioro Sartai. Jest to jezioro rynnowe, ale nie składa się z jednej rynny lecz jest kombinacją kilku rynien polodowcowych. Główna rynna ma ok. 15 km długości. Od niej odgałęzia się kilka odnóg dając w sumie rekordową długość linii brzegowej.
Pokryte lodem i śniegiem jest bardzo kuszącym, choć nigdy do końca bezpiecznym , obiektem dla narciarzy turystów. Idziemy na północ po białej tafli jeziora w obramowaniu żółtawych pasm trzciny, wysokich, na ogół zalesionych, brzegów, na których co jakiś czas pojawiają się, zaśnieżone pola, zagrody lub letnie domki. Słońce świeci coraz niżej i boczne oświetlenie wydobywa nierówności śniegu i różne odcienie bieli. Docieramy do wyspy z samotną i, jak się okazało, nie zamieszkałą zagrodą. Jezioro ciągnie się dalej, ale czas jest nieubłagany, więc wracamy. Na niebie przybywa barw, a kiedy dochodzimy do miejsca noclegu, kończący się zachód słońca daje nam namiastkę zorzy polarnej.
Poniedziałek
W tym samym składzie, co dnia poprzedniego wyruszamy z Dusetos do pobliskiej miejscowości Antazave (po polsku Antuzów). Pada gęsty śnieg. Idziemy szosą. Litwini odśnieżają drogi ale nie posypują ich piaskiem, żużlem czy czymś podobnym. Ruch samochodów jest minimalny. To wystarcza by ze zwykłej szosy prowadzącej przez pagórkowaty zalesiony teren uczynić trasę narciarską. Z Dusetos do Antazave jest ok. 10 km, więc wystarcza czasu by dla urozmaicenia zboczyć w las pokryty dziewiczym śniegiem. Ale najważniejsze atrakcje czekały na nas w Antazave. Zwiedzamy tu pałac Ledóchowskich z drugiej poł. XIX w., pięknie położony na wysokim brzegu jeziora, otoczony XVIII wiecznym parkiem. Sam pałac niestety jest nieużytkowany i niszczeje. W tej samej miejscowości podziwiamy duży drewniany kościół z 1794 r ufundowany przez Kunegundę Plater.
Obydwa obiekty łączy efektowna zadrzewiona aleja. Niestety nie udało się nam obejrzeć wnętrza kościoła. Dość szczęśliwie wracamy do Dusetos autobusem, co pozwala uniknąć powrotu tą samą trasą.
Wtorek
Tego dnia wyruszamy bez Jasia. Znów idziemy przez jezioro do kościoła bo to uroczystość Matki Boskiej Gromnicznej. Potem wyruszamy z Dusetos na zachód. Na początku drogi spotkamy miejscową listonoszkę, Polkę. Do jej domu idziemy razem. Potem wędrujemy przez kolejne litewskie wsie. Podziwiamy drewnianą tradycyjną zabudowę. W najbardziej okazałej zagrodzie, która zimą okazała się niezamieszkała, zatrzymujemy się na odpoczynek. Nazwy miejscowości są bardzo egzotyczne i trudne do przeczytania, a co dopiero do zapamiętania.
Przytaczam je dla porządku według mapy: Užtilté, Bregiškes, Pažiege, Vosgèliai, Riškonys, Bileišiai, bez gwarancji że robię to poprawnie. Ale nazwy nie są takie ważne. Śniegu na odśnieżonych drogach jest mniej więcej tyle ile potrzeba dla swobodnego poruszania się na nartach. Dopiero w ostatniej z wymienionych miejscowości skręcamy na wschód aby wrócić do Dusetos i parę kilometrów brniemy w kopnym śniegu zmieniając się na prowadzeniu. Przed Dusetos spotykamy znowu odśnieżoną drogę. Co za miła niespodzianka.
Środa
W tym samym składzie, co we wtorek wyruszamy szosą na północ i wkrótce dochodzimy do miejscowości Kavoliai. Dalej idziemy drogą wzdłuż jednej z odnóg jeziora Sartai. Wkrótce wchodzimy w stary świerkowy las. Jest jednak na tyle mały że dochodzimy do przeciwległego krańca zanim zdążyłem sobie przypomnieć znane z lektur opisy puszcz litewskich. Na skraju lasu zwiedzamy jeszcze mały prawosławny cmentarzyk. Las się kończy i wkrótce dochodzimy do miejsca, w którym z jeziora wypływa rzeka Święta. Wypływ rzeki z jeziora jest wolny od lodu. Dla łabędzi to dogodne miejsce do zimowania, a dla nas przestroga przed lekkomyślnym wchodzeniem na jezioro. Święta przepływa przez wiele jezior i latem jest atrakcyjnym szlakiem kajakowym. Dalej wędrujemy przez otwarte zaśnieżone pola. Pogoda jest słoneczna ale wieje silny boczny wiatr. Moje koleżanki dostrzegają wśród zaśnieżonych pól stado saren. Zmagając się z wiatrem wędrujemy jeszcze kilka kilometrów zanim osiągamy nasz cel tego dnia miejscowość Jüžintai (Jużynty). Wkraczamy na tropy Józefa Weyssenhoffa i jego rodziny.
Miasteczko Jużynty wraz z okolicznymi dobrami pozostawały w rękach Weyssenhoffów od roku 1760do I Wojny Światowej. W latach 1786-90 Michał Weyssenhoff ufundował w centrum miejscowości okazały późnobarokowy kościół, który do dziś dominuje nad okolicą. W kryptach kościoła znajdują się groby rodziny Weyssenhoffów. Nie udało nam się wejść do kościoła ale za to w miejscowej szkolnej stołówce udało nam się zjeść okazyjnie tani i smaczny obiad. Posileni wyruszamy w drogę powrotną do Dusetos. Najpierw przekraczamy zamarznięte rynnowe jezioro Jüžintas wykorzystując ścieżkę wydeptaną przez tutejszych mieszkańców. Dalej polnymi drogami docieramy do ruin dworu w Tarnowie (po litewsku Tarnava). Orientację ułatwił nam wciąż stojący szkielet wieży widokowej. Dwór wzniósł Franciszek Weyssenhoff w 1858 roku. Pisarz Jozef Weyssenhoff przebywał tu przed I Wojną Światową i bywał częstym gościem tak w Jużyntach jak i w pobliskim dworze w Gaczanach. Dziś ruiny dworu Tarnava stoją w otoczeniu parku na wysokim brzegu kolejnego rynnowego jeziora Rašai (po polsku Rosza).
Po obejrzeniu ruin idziemy jeszcze kawałek na południe wypatrując dogodnego miejsca do przejścia na drugi brzeg. Było to trochę kłopotliwe bo brak ścieżek, które wydeptaliby mieszkańcy, a brzegi są gęsto zarośnięte. Przez jezioro przepływa ta sama rzeka Święta. Jezioro ma bardzo zmienną szerokość. Część północna jest szeroka i brzegi ma bagniste. To grozi natknięciem się na oparzeliska, które nie są zamarznięte. Część południowa jest wąska i nie wiadomo gdzie dokładnie kończy się jezioro a zaczyna rzeka. Takie miejsca również są niebezpieczne bo prąd rzeki również może sprawić że lód jest bardzo cienki, kruchy lub w ogóle go nie ma. W końcu znajdujemy miejsce ani zbyt szerokie ani zbyt wąskie i przechodzimy na drugi brzeg. Wychodzimy w jednej z zagród miejscowości Bileišiai . Gospodarz jest nieco zdumiony naszym widokiem ale na zapytanie Anki o Dusetos wskazuje ręką kierunek na przełaj. My jednak wybieramy odśnieżone drogi i bez dalszych kłopotów wracamy do miejsca noclegów.
Czwartek
Tym razem rozpoczynamy wycieczkę całą grupą z kierownikiem trasy na czele. Autobusem jedziemy do miejscowości Antaliepte (Antolepty). Jest to jeszcze jedno urocze miasteczko położone nad rzeką Świętą. Oglądamy tu dawny karmelicki kościół z XVII w, hydroelektrownię z 1959 r i jeszcze budynek starego młyna. Po zwiedzeniu miasteczka nastąpił tradycyjny podział na grupy i podgrupy wracające każda na swój sposób do Dusetos. W sprawdzonym składzie przechodzimy przez most na rzece Świętej a następnie w miejscowości Guntuliai skręcamy w boczną drogę i kierujemy się na północny zachód. Idziemy w dół rzeki Świętej i ze wzniesienia podziwiamy widok na dolinę.
Dochodzimy do stawów rybnych w miejscowości Vasaknos. Stąd leśnymi dróżkami idziemy na północ do Užtilté i do Dusetos.
Piątek
To nasz ostatni dzień pobytu w Dusetos. Wychodzimy na krótki spacer na jezioro Sartai. Przy brzegu w zatoce jeziora w śladach nart pojawia się woda. Ostatnie kilka zdjęć i powrót, a potem przejazd autokarem do Suwałk. W nadchodzący weekend, niestety już po naszym wyjeździe, odbędzie się słynny wyścig zaprzęgów konnych.
Wskazówki praktyczne
Zainteresowani udziałem w kolejnych „Wędrówkach Północy” powinni zasięgać informacji w PTTK w Suwałkach.
Kilka słów należy także powiedzieć o wędrowaniu na nartach po jeziorach. Należy pamiętać, że nawet w największy mróz nie jest to w 100% bezpieczne. Dlatego w razie najmniejszych wątpliwości zawsze lepiej zrezygnować z wchodzenia na jezioro. Wędrowanie po Litwie na nartach i bez tego jest atrakcyjne dzięki wspomnianemu zwyczajowi odśnieżania dróg bez posypywania ich czymkolwiek i dzięki minimalnemu ruchowi na drogach lokalnych. Chodząc po jeziorach należy unikać miejsc gdzie rzeki lub potoki wpływają do nich lub z nich wypływają, a także źródeł, bo te miejsca najczęściej bywają wolne od lodu lub słabo zamarznięte. Niebezpieczne są także oparzeliska, gdzie woda nie zamarza ze względu na ciepło wydzielane przez gnijące szczątki roślinne.
Przed wejściem na lód dobrze jest kilkakrotnie uderzyć w lód choćby kijkiem od nart. Nie tyle po to by sprawdzić wytrzymałość lodu w miejscu uderzenia ale po to by usłyszeć dźwięk uderzenia. Czym bardziej jest on czysty i zbliżony do metalicznego, tym mocniejszy jest lód. Czym bardziej głuchy dźwięk tym większe ryzyko że lód jest słaby. Pomocne bywa korzystanie ze ścieżek wydeptanych przez ludność miejscową, która zwykle dobrze się orientuje w warunkach lodowych, ale jak w każdej sytuacji tak i w tym przypadku należy zachować maksimum ostrożności.

Relacje z podróży 
